piątek, 20 czerwca 2014

Rozdział 5

Apel do każdego kto przeczyta ten rozdział.  ZOSTAW KOMENTARZ, NAWET KROPKĘ. To na prawdę bardzo motywuje! Widzę przybywające wyświetlenia, ale nie wiem czy ktoś przeczytał czy wszedł i wyszedł. Z góry dziękuję ;)

----------------------------------------------

...zimna woda! Otworzyłam oczy i zobaczyłam naszych "cudownych" skoczków. Wyskoczyłam z łóżka i "bardzo grzecznie" kazałam im wyjść.  Kamil widząc moją wściekłą minę powiedział chłopakom, że lepiej uciekać i przypomniał nam, że za 45 minut śniadanie po czym szybko wyszedł i zamknął drzwi.
- Trzeba wymyślić dla nich nauczkę. - zaczęłam rozmowę z zaspaną jeszcze Bogusią.
- Zgadzam się w 100 procentach!
- Może to co zwykle?
- Muahahhahhhahaa tak - uśmiechnęłam się złowieszczo.
- Idę do łazienki, ok?
- Okej co to w ogóle za pytanie. Tylko nie siedź tam za długo - puściłam oczko do Rudej.
- Mhhhh...
W czasie, gdy Bogusia była w łazience ja ubrałam się oraz związałam moje długie włosy w kitka. Po 15 minutach moja współlokatorka wyszła z łazienki gotowa do wyjścia na śniadanie. Szybko weszłam do łazienki i umyłam zęby po czym oznajmiłam Usi, że możemy iść. Wyszłyśmy z pokoju i powoli szłyśmy korytarzem widząc innych skoczków i skoczkinie nie tylko z Polski. Kamil mówił, że to pomysł Waltera Hoffera, aby wszyscy byli w hotelu razem. Po jakiś 5 minutach byłyśmy na stołówce w której każdy kraj miał swój stolik. Gdy weszłyśmy wszyscy obecni obrócili głowy w naszą stronę. Nie rozumiałam tego, przecież to normalne, że idziemy coś zjeść. Zajęłam miejsce koło Kamila. Bogusia usiadła po mojej lewej stronie.
- Co nic nie mówicie dalej jesteście złe za poranny żart? - spytał Piotrek Żyła.
- No wiesz... Tak dużo czasu minęło, że zdążyłyśmy zapomnieć - zironizowałam.
- Nie gniewajcie się! Przepraszamy! - powiedzieli chórem.
- Cóż... dobrze - uśmiechnęła się z politowaniem Uszka.
- Jedzcie w miarę szybko, bo od razu po śniadaniu o 10 mamy trening na skoczni. Wszyscy... - oznajmił niezadowolony z tej perspektywy Maciek.
- Niestety... - odpowiedział Kamil.
- Na skoczni normalnej? - spytałam.
- No oczywiście, przecież na niej będzie konkurs.
- Szkodaaa... - byłam nie pocieszona. Wolałam skakać na większych obiektach.
Do naszego stolika podszedł trener Kruczek :
- Bez gadania. Jedzcie szybko to może będziemy na początku i szybciej skończymy.
- Mhhh... - odpowiedzieli wszyscy z pełnymi ustami.
Trener odszedł, a my konsumowaliśmy w ciszy posiłek. Nie chcieliśmy siedzieć za długo na skoczni, więc zastosowaliśmy się do poleceń trenera. Nie minęło nawet 10 minut i już wstawaliśmy od stołu. Będąc już na korytarzu wpadłam na kogoś. Zaliczyłam glebę, bo mimo mojego metra 75 ten skoczek był ode mnie z 10 cm wyższy.
- Patrz jak łazisz- powiedział Schlierenzauer, bo właśnie na niego wpadłam.
- Gregor, daj spokój - odpowiedział mu idący z nim Thomas Morgenstern i podał mi rękę, abym mogła wstać.
- Nie dość, że lepszy to do tego milszy - obdarowałam uśmiechem tego drugiego.
- Pfffff... Zobaczymy dzisiaj na treningu - naburmuszony Schlieri odwrócił się na pięcie i odszedł.
Wszyscy zaczęliśmy się śmiać z zachowania austriackiej "gwiazdki".

***

Mimo pośpiechu i zameldowania się na skoczni jako pierwsi członkowie zarządu zarządzili (xD) trening wszystkich ekip w tym samym czasie. Najpierw skakali faceci potem my. Nasi wypadli całkiem nieźle : Maciek skoczył 93 metry, a Kamil 95. Gdy już nadszedł czas na nas okazało się, że ja będę skakać ostatnia a Bogusia druga. 85 metrów mojej przyjaciółki ucieszyło mnie, ponieważ warunki nie były wymarzona. Nikt dzisiaj nie skoczył powyżej 95,5 metrów, więc ja również nie spodziewałam się takiego skoku. W końcu nadeszła kolej na mnie. Usiadłam na belce i zobaczyłam, że Kruczek macha chorągiewką. Odepchnięcie, zjazd, wybicie i... bardzo dobry skok! Czekałam aż wyświetli się liczba skoczonych przeze mnie metrów i patrzyłam po twarzach innych, na których zobaczyłam zdziwienie. Skoczyłam 101 metrów!!! Nie mogłam w to uwierzyć skok nie wydawała się taki długi.

Perspektywa Kamila

Patrzyłem jak skoczy moja młodsza siostra. Już widziałem ją na belce i czekałem ile skoczy. Sam skoczyłem 95 metrów, więc zdziwiłem się chociaż znałem możliwości mojej siostry. Gdy wylądowała widziałem radość i... niezadowolenie? Popatrzyłem na licznik,a tam zobaczyłem liczbę 101! Popatrzyłem po twarzach innych. Widziałem podziw i zdziwienie tym skokiem. Po zakończonym treningu spytałem się trenera co sądzi o naszych próbach. Kruczek oznajmił, że były dobre, ale najlepiej skoczyła Emila. Byłem zadowolony, ponieważ moja siostra często nie wierzy w swoje możliwości. Może ten skok trochę jej uświadomi jak dobra jest. Niestety dzisiaj czekało nas jeszcze bieganie. Na szczęście bez innych reprezentacji!

Perspektywa Emilii

Dużo osób patrzyło na mnie z podziwem po tym treningu. Przecież to był normalny, niezły skok. Weszłam do hotelu. Rozmawiałam z Bogusią kiedy podszedł do mnie...


------------------------------------------------------------------
Kto podszedł? Czekam na sugestie ;) Przynajmniej 2 komentarze i 6 rozdział :) Pamiętajcie :
CZYTASZ = KOMENTUJESZ = MOTYWUJESZ!!!
Pozdrawiam Siatkowa :*

6 komentarzy:

  1. Super :D Czekam na nastepny
    Pozdrawiam Karola :*

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję i zapowiadam, że już dzisiaj pojawi się 6 rozdział :)

      Usuń
  2. Zdaje mi sie , ze był to Gregor. Ale moze i jego lepszy kolega :P

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Noooo może masz rację ;) i dziękuję za komentarz :D

      Usuń