...Schlierenzauer! Obserwowałam go kątem oka zastanawiając się po co idzie w moim kierunku. Gdy po przedłużającej się w nieskończoność minucie Gregor podszedł do nas, czekałam na jakieś docinki. Jak bardzo się zdziwiłam, gdy z jego ust usłyszałam :
-Przepraszam za to co mówiłem na korytarzu dzisiaj rano. Nie powinienem tego mówić. I gratuluję wyniku na treningu.
Zamurowało mnie. Spodziewałam się wszystkiego, ale nie przeprosin z jego ust.
-Emmm... Przeprosiny przyjęte i dzięki - odpowiedziałam.
-Dzięki! To może zaczniemy od początku, jakbyśmy się nie znali? Gregor jestem!
-Emilia - uśmiechnęłam się.
-GREGOR! TRENER CIĘ WOŁA! - znikąd obok nas zmaterializował się Morgi.
-Okej, okej nie jestem głuchy.
- No ja nie wiem - żartował sobie z młodszego kolegi Austriak - a tak na serio to idź do trenera, bo się wkurzy.
Thomas i Gregor uśmiechnęli się do mnie i do Bogusi po czym poszli sobie. Popatrzyłam na Rudą, która przez całą moją konwersację nic nie mówiła.
- I co się gapisz ja cielę w malowane wrota? - zapytałam.
- A tak jakoś.
- Dobrze wiedzieć.
- No ja wiem.
- Ja też wiem, że ty wiesz.
- Chodźmy może do pokoju, bo tak jakoś głupio stać w holu - powiedziała Bogusia.
- W sumie racja. Idziemy!
Gdy byłyśmy już w pokoju Uszka powiedziała, że pójdzie wziąć prysznic. Nie rozumiem po co, ale dobra. Ja postanowiłam poczytać i posłuchać muzyki. Wyciągnęłam z torby "Rywalki" - dopiero wczoraj ją kupiłam, a już się zakochałam. Polecam wszystkim (to akurat prawda - od autorki)! Założyłam słuchawki i puściłam Birdy - Skinny love. Czarujący głos piosenkarki i świetna książka wciągnęły mnie w swój świat. Nawet nie zauważyłam kiedy moja przyjaciółka wyszła z łazienki.
- Co ty tam czytasz? - spytała mnie na co się wzdrygnęłam.
- Taką zajebiaszczą książkę - pokazałam jej okładkę i zrobiłam minę typu *o*
- To książką może być fajna? - ponownie Usia zadała mi pytanie.
- Weź się lecz póki będzie za późno - błysnęłam ciętą ripostą.
- I kto to mówi.
- A weź siedź cicho! Czytam!
- Okej, okej, ale przypominam ci, że za 15 minut idziemy biegać.
Zerwałam się z łóżka wygrzebałam z walizki moja ubrania do bieganie i pobiegłam do łazienki się przebrać oraz uczesać moje włosy. Słyszałam śmiech Bogusi, która pewnie myślała sobie jaka to jestem ogarnięta. Nie moja wina, że czytanie uzależnia! 5 minut przed zbiórką byłam gotowa. Moja współlokatorka już na mnie czekała siedząc na łóżku i wystukując jakiś rytm na szafce nocnej. Wzięłam jeszcze słuchawki i wyszłyśmy z pokoju zamykając drzwi. Inni już czekali na nas na dole. Usiadłyśmy i wdałam się w rozmowę z Maćkiem. Był jedyną osobą, z którą dało się porozmawiać normalnie, ponieważ inni jęczeli, że nie chcą iść biegać, że muszą być wypoczęci itp. Ja nawet lubiłam biegać. Oczywiście wolałam skakać, ale wolałam to niż trening siłowy na przykład. Po pięciu minutach przyszedł trener, który uciszył chłopaków i powiedział, że im szybciej zaczniemy tym szybciej skończymy. Piotrek mruknął, że to bardzo pocieszające na co trener rzucił mu takie spojrzenie, że Żyła więcej się nie odezwał. Trener kazał zaczynać bieg, więc założyłam słuchawki nie myśląc o bieganiu tylko o tym, żeby nie zacząć śpiewać. Tak mam, leci muzyka, a ja od razu zaczynam śpiewać. Gdybym znała skoczków dłużej nie krępowałabym się, ale to dopiero około półtora dnia. Nie minęło godzina i czterdzieści pięć minut, a zobaczyłam, że wracamy do hotelu. Miło, z moim i Bogusi trenerem taki krótki trening biegowy by nie przeszedł. Postanowiłam nie mówić tego Kruczkowi, bo jeszcze przedłużyłby trening chłopakom, a ja bym nie żyła. Trener powiedział, że mamy godzinę, ewentualnie półtorej i mamy przyjść na kolację. Gdy trener skończył mówić popatrzyłam na Bogusię i podjęłam decyzję szybkiego pobiegnięcia do pokoju w celu zajęcia łazienki. Cicha zrobiła to samo, ale jej wzrost (164 cm) w porównaniu z moim (175 cm) był korzyścią dla mnie, ponieważ miałam dłuższe nogi. Gdy zobaczyłam drzwi z liczbą 169 wiedziałam, że będę pierwsza. Błyskawicznie otworzyłam drzwi i weszłam do łazienki. Wzięłam szybki prysznic, owinęłam się w ręcznik i otworzyłam drzwi by "wybyć" z ubikacji. Gdy wyszłam przeżyłam szok. Na moim łóżku siedział sobie Kamil z Maćkiem i rozmawiali z Bogusią. Podnieśli głowy, a ja się zarumieniłam. CO? STOP! Czemu ja się zarumieniłam?! Przecież prawie nigdy tego nie robię? No właśnie, ale dzisiaj był jeden z tych niewielu wyjątków od reguły. Uniosłam brew i spytałam :
- Co się tak gapicie? Nigdy na basenie albo na plaży nie byliście?
Podeszłam do łóżka schyliłam się po moje ubranie uważając, żeby nie było widać moich czterech liter. Ponownie weszłam do łazienki i ubrałam ten sam zestaw, który miałam na sobie wcześniej. Gdy już chwytałam za klamkę usłyszałam jak Maciek mówi "Ale nogi!" Uśmiechnęłam się i wtargnęłam do pokoju. Chłopacy powiedzieli, że muszą już iść, a Bogusia poszła się kąpać. Gdy byłyśmy gotowe poszłyśmy na stołówkę. I znów wchodząc poczułam na sobie wszystkie pary oczu. Usiadłam przy stoliku, przy którym siedzieli : Kamil, Maciek i Piotrek. Reszty jeszcze nie było.
- Dlaczego jak wchodzę na stołówkę wszyscy się na mnie patrzą? - zapytałam smarując bułkę masłem.
- Bo jesteś ładna i w ogóle? - odpowiedział jak gdyby nigdy nic Kot.
- Powiesz mi może, w którym miejscu? - powiedziałam z ironią.
- No tu i tu i tu, a no i tu - pokazał palcem Janek, który właśnie przyszedł na kolację i prawdopodobnie słyszałam moją wymianę zdań z Maćkiem.
Kolacja minęła, a ja z Usią postanowiłyśmy położyć się dzisiaj wcześniej spać.
*** dzień konkursu ***
Siedzieliśmy wszyscy przy naszym stoliku jedząc śniadanie. Bogusia nic nie jadła. Próbowałam ją do tego nakłonić, ale ona powiedziała, że jest zbyt zdenerwowana. Ja nie czułam stresu w ogóle.
Mijały godziny, aż w końcu nadszedł konkurs. W tym roku była losowana kolejność startujących drużyn. Wylosowaliśmy 14 pozycję startową co znaczyło, że ostatnią. Skakaliśmy w kolejności : Maciek, Bogusia, Kamil i na końcu jako ostatnia w całym konkursie ja. Po trzech seriach byliśmy na piątym miejscu. Prowadziła Austria za nimi Norwegia potem Niemcy i tuż przed nami Japonia. Różnice były niewielkie, ale żebyśmy wygrali musiałabym skoczyć 109 metrów co było praktycznie niemożliwe, ale postanowiłam się postarać jak najbardziej mogłam.
Siedziałam na belce czekając na znak od trenera. Gdy się pojawił odepchnęłam się od belki i sunęłam po rozbiegu. Idealne wybicie i...
---------------------------------------------------------------------
Ba dum tsss... I co teraz? Rozdział pisany przy muzyce Birdy oraz piosence Elaizy "Is it right" ;) Gorąco polecam. I jeszcze dodam, że niektóre rzeczy np. gdy bohaterka czyta książkę lub słucha muzyki i wyraża o tym jakąś opinię to często jest i będzie moja opinia :D Pozdrawiam i zapraszam do komentowania
CZYTASZ = KOMENTUJESZ = MOTYWUJESZ :*
Jejku no co ?!?!?!? Czemu w takiej chwili ?
OdpowiedzUsuńPozdrawiam Karola :D
Bo jestem taaaka zła :3 Dziękuję za kom i również pozdrawiam :*
OdpowiedzUsuńzła jesteś ._.
OdpowiedzUsuńa ja głupia, bo dopiero teraz mam czas to nadrobić (przepraszam)
Dobra, to zaczynam. Gregor i przeprosiny? Nie wierzę, kłamstwo, blef, sarkazm, ironia, cokolwiek. To już Morgi krzyczący "trener cię woła" jest wiarygodniejszy! :D Och, Usia, pewnie, że książki mogą być fajne, byleby były dobrze napisane! :P
"Bo jesteś ładna i w ogóle" - ta bezpośredniość > wszystko, hahaha XD
Dobra, lepiej skończę, bo będę pieprzyć głupoty XD
Buziaki :*
http://znam-cie-dobrze.blogspot.com/
Nie przepraszaj ;) Haha sama nie wierzę w to co napisałam o przeprosinach xD Ale to jest potrzebne do tego co się potem stanie :3 A jeśli chodzi o bezpośredniość to nawet Emilia się zdziwiła xD I oczywiście będę zaglądać na twojego bloga pozdrawiam :*
Usuń