Hej raczej komentarze od autorskie będę pisać pod rozdziałem, ale dzisiaj robię wyjątek i proszę was o zostawienie nawet kropki w komentarzu jeśli przeczytacie ;) i proszę o szczerą opinię :D A i przepraszam, że w opisach postaci napisałam o konkursie mieszanym w Kuusamo zamiast w Lillehammer xD
-----------------------------------------------------------------------
Patrzę na kalendarz, dzisiaj 6 listopad godzina 15:43. Gdy myślę nad projektem z przyrodę dzwoni mój telefon. Spodziewałam się telefonu od Uszki, Kamila, Taty, Mamy, ale zobaczyłam nieznany numer. Po chwili gapienia się w ekran postanawiam odebrać. W słuchawce słyszę :
- Dzień dobry! Z tej strony Łukasz Kruczek trener męskiej drużyny skoczków narciarskich. Czy dodzwoniłem się do Emilii Stoch?
- Tak to ja. W czym mogę pomóc? - odpowiedziałam kompletnie zdziwiona. Mój trener mówił mi na wczorajszym treningu, że jest pewna sprawa, ale nie on mi o tym powie lecz tego się nie spodziewałam.
- Ogólnie to w niczym, ale mam dla ciebie propozycję występu w konkursie drużynowym, mieszanym odbywającym się 6 grudnia w Lillehammer. Co ty na to?
- Jeśli to nie żart to... oczywiście!
- Okej czekałem na taką odpowiedź, a większość informacji przekaże ci twój trener. Do widzenia!
- Do widzenia!
Po odłożeniu telefonu na półkę zbiegłam po schodach i zaczęłam drzeć się na cały dom do mojej mamy :
- MAMA, MAMA!!! BĘDĘ WYSTĘPOWAĆ W KONKURSIE SKOKÓW!!!
- Nic nowego. Jakim znów? A tak w ogóle nie drzyj się jak stare prześcieradło, bo jeszcze słuch mam całkiem niezły.
- Ale to konkurs międzynarodowy, mieszany i w ogóle drużynowy!
- Emilio Stoch, proszę cię uspokój się przecież to tylko jeden konkurs, a tak w ogóle nie wiem czy to dobry pomysł żebyś tam jechała. W jakim terminie odbywa się?
- Ale co?
- Konkurs myśl, konkurs dziecko.
- Nie wiem dokładnie ogólnie to 6 grudnia oficjalny.
- Aha, no dobrze masz 18 lat, więc ty decydujesz.
- Miło, idę na górę...
Idąc po schodach przypomniałam sobie to wszystko co oni mówili o moich planach marzeniach... Nigdy we mnie nie wierzyli zawsze Kamil i Kamil! Kobieta do garów do dzieciaków, a nie do sportu! Więcej nic im nie powiem, bo i tak mają mnie gdzieś...
----------------------------------------------------------------
I mamy prolog ;) a tak w ogóle nie odpowiadam za niego xD Akcję mam przemyślaną dopiero od wyjazdu do Lillehammer, więc jadę na spontanie ;) Pozdrawiam Siatkowa :*
Już się nie mogę doczekać jak się rozwinie ta historia :D
OdpowiedzUsuńDziękuje :D Miło, że komuś podoba się ten początek, bo mi nie xD
OdpowiedzUsuńZaczyna się ciekawie ;)
OdpowiedzUsuńUwielbiam opowiadania o skokach narciarskich.
Zaintrygowało mnie to, pozdrawiam ;)
Zapraszam do mnie. Tu masz historię o siatkarzach : http://siatkarskazazdrosc.blogspot.com/
Ten komentarz został usunięty przez autora.
Usuń