sobota, 23 sierpnia 2014

Rozdział 10

Był to... Walter Hoffer! Stanęłam zdziwiona w progu.
- Wejdź Emilia - trener chyba w ogóle taki spokojny, dziwneee - słuchaj pytałem się ciebie ostatnio czy jesteś gotowa na więcej.
- Zgadza się - odpowiedziałam.
- Więc czy chcesz skakać w Pucharze Świata? - mój mózg musiał teraz myśleć po angielsku.
- CO??
- To prawda. Po twoich skokach widzimy, że jesteś świetna, znamy twój rekord życiowy - po raz pierwszy odezwał się Austriak.
- A co z konkursami na mamutach?
- Nie musisz w nich startować jeśli nie będziesz chciała.
- No... to zgadzam się!
- Świetnie! Nie mów nikomu wszystko zostanie powiedziane dzisiaj na obiedzie - zakomunikował mi Hoffer.
- Okej - uśmiechnęłam się.
- To możesz już iść - mrugnął do mnie trener.
Gdy zamknęłam drzwi po wyjściu szybko pobiegłam do pokoju prawie skacząc z radości.
- Co tak wpadasz jak burza?? O co chodziło? - od razu spytała Bogusia po moim wbiegnięciu do pokoju.
- SŁUCHAJ! Ja... będę brać udział w Pucharze Świata!
- CO? MĘSKIM?
- No teraz już chyba mieszanym - zaśmiałam się.
- Ale się cieszę mówiłam, że możesz! - przytuliła mnie przyjaciółka.
- Faktycznie!
- Mam nikomu nie mówić?
- No, wszyscy dowiedzą się na obiedzie.
- Piona!
- PJONTKA!
- Weź tak nie krzycz, bo sąsiednie pokoje usłyszą.
- I tak nie zrozumieją.
- Jeść mi się chcęęęę!
- Za godzinę obiad?
- No to co! Chodź ze mną do sklepu!
- No, okej tylko się przebiorę czekaj.
Szybko wzięłam jakieś luźne ubrania i ubrałam je. Szybko wyszłyśmy z Uszką z hotelu i równie szybko wróciłyśmy. Zostało 30 minut do obiadu. Bardzo się denerwowałam jak chłopacy przyjmą informację.

----------------------------------------------------------------------------------------------------
Jest nowy! Po długim czasie nieobecności ;/ Zapraszam do komentowania ;) Wiem, że krótki, ale wyjeżdżam na weekend :C Pozdrawiam Siatkowa :*
CZYTASZ = KOMENTUJESZ = MOTYWUJESZ

wtorek, 5 sierpnia 2014

Rozdział 9

-No dobra, ale nie mów nikomu, okej? - zapytałam mojej ciekawskiej przyjaciółki.
- Okej, okej nawet Kamilowi?
- Nawet jemu.
- A Maćkowi?
- Nie! Ale... w ogóle dlaczego o nim pomyślałaś? - uniosłam brew.
- Nie widzisz jak on na ciebie patrzy?
- Bzdura! Normalnie patrzy!
- Dobra, dobra nie denerwuj się. To powiesz czy nie?
- No okej, ale ja nie wiem o co chodzi trener się mnie pyta jestem gotowa na więcej.
- Kurde, ja też nie wiem, a mówił coś jeszcze?
- Żebym nikomu nie mówiła i, że mam się jutro u niego stawić o 13.
- Eeeee... to jutro masz mi masz powiedzieć więcej.
- Mh - mrugnęłam do niej.
- Idziemy na kolację? Tylko szybko, bo głodna jestem!
- Ta lecimy!
- Ale idziemy czy nie?
- Jak osioł ze Shreka! Idziemy, idziemy.
Naprawdę chyba tutaj nie dana mi będzie chwila spokoju! Ale przy Bogusi zawsze tak było. Gdy doszłyśmy do stołówki standardowo wszystkie spojrzenia zwrócone był na nas.
- Co się tak gapicie?! - powiedziałam po angielsku tak, żeby wszyscy słyszeli.
Oczywiście nie dostałam odpowiedzi na to pytanie, więc poszłam do naszego stolika gdzie siedzieli już wszyscy.
- No, no siostra co ty taka zaborcza? - zapytał z uśmieszkiem Kamil.
- Oj, no, bo mogli by się ogarnąć, a nie gapić jak jacyś idioci.
- Trzeba kupić im mózg! - wpadł na pomysł Klimek unosząc palec w górę.
- Oddaj im swój i tak go nie używasz - dogryzłam mu.
- Ale cię pojechała - zaśmiał się Żyła.
- Ty swojego nie używasz! - oburzył się Klemens.
- Nie mów tyle, bo ci się zęby spocą! - moja odpowiedź wywołała śmiech całego stolika oprócz oburzonego skoczka z Zakopanego.
- O głupoto bądź pozdrowiona! - zawołał na całą stołówkę.
- Bułki z prądem jadłeś? Zamknij się, bo znów wszyscy się gapią.
- Co tam dziewczyny będziecie oglądać pojutrze nasz konkurs? - jak zawsze dociekliwy Janek zupełnie jak Uszka. Pasują do siebie.
- Możliwe - uśmiechnęła się Bogusia.
- To fajnie! - Maciek miał większego banana na twarzy niż wcześniej.
Dalsza część kolacji przebiegała podobnie. Dzisiaj po powrocie do pokoju i kąpieli nie mogłam a niczym się skupić, bo zastanawiałam się o co chodziło Kruczkowi. Gdy w końcu udało mi się zasnąć śnił mi się Klimek jedzący bułki z prądem. To był tak głupi sen, że następnego dnia ja i Uszka śmiałyśmy się z niego tak, że spadłyśmy z łóżka. O 11 miałyśmy półtora godzinny trening siłowy. Potem szybko poszłam wziąć prysznic i udałam się do pokoju trenera. Bardzo mnie zdziwiło kogo tam zobaczyłam. Był to...

----------------------------------------------------------
Przepraszam razy dwa! Za to u góry i za to, że tak długo nie dodawałam rozdziału. Wybaczycie (chyba) ;) Pozdrawiam was i zapraszam do komentowania :D
CZYTASZ=KOMENTUJESZ=MOTYWUJESZ