Przeczytajcie koniecznie komentarz odautorski pod rozdziałem!
-------------------------------------------------------------------------------------
Gdy wróciłam do pokoju zauważyłam, że za 15 minut muszę być gotowa, bo przychodzi po mnie Bogusia i jedziemy na trening. Ubrałam się i spakowałam strój na trening. Podłączyłam słuchawki do telefonu i z ulgą zobaczyłam, że za 3 minuty powinna być. Dzisiaj była nawet minutę przed czasem co było bardzo dziwne, bo zazwyczaj wszędzie się spóźnia. Zbiegłam po schodach przy okazji wkładając do jednego ucha słuchawkę, drugą swobodnie zwisała, bo jakoś musiałam słyszeć przyjaciółkę. Krzyknęłam w przestrzeń przedpokoju "Do widzenia!" i tyle mnie widzieli. Uszka na powitanie krzyknęła :
- Emilio, witam ja ciebie!
- Ciszej idiotko, normalne osoby nie drą się tak!
- Spadaj debilko, sama się drzesz! - te mądre początki naszych rozmów.
- Dobra, ogarnijmy się, bo ludzie w Zębie chyba mają nas dość.
- Oj tam, oj tam! Emilia, coś ci zwisa.
- Dobry suchar nie jest zły, ale ten nie był dobry.
- Był, był i to jak! Czego znów słuchasz?? Tego pedała Biebera?
- Tak, ale bez przesady on wcale nie jest pedałem i ma całkiem fajny głos.
- Niech ci będzie nie mam siły, żeby się kłócić już i tak dzisiaj moja mama kłóciła się ze mną o tą dwóję z matmy.
- Biedna - powiedziałam z sarkazmem - trzeba było się uczyć a nie na fejsie siedzieć!
- Odezwała się!
- A żebyś wiedziała. Koniec rozmowy musimy się pośpieszyć, bo zaraz mamy autobus.
- Okej, bez odbioru!
Strzeliłam fejspalma i przez chwilę szłyśmy w milczeniu, a ja wsłuchiwałam się w słowa piosenki "As long as you love me". Nie żebym była jakąś Belieber czy coś, ale nie rozumiem czemu ludzie tak go obrażają, przecież bardzo ładnie śpiewa. Po chwili doszłyśmy na przystanek, na który właśnie powinien wjeżdżać autobus, więc oczywiście go nie było! Ruda (to również przezwisko Bogusi) korzystając z okazji wepchnęła mnie w zgarnięta kupę liści.
- BOGUMIŁO, jakiś pan pracował w pocie chleba na kawałek czoła, a ty to zniszczyłaś!!!
- Mój zjarany Zbyszku nie denerwuj się tak!!
- Dobrze, odpracujesz w polu!
-Chciałabyś!
- Nawet nie wiesz jak bardzo!
- Która godzina?
- 15:56
- Spóźnimy się na trening przez ten zjebany autobus!!! ZNOWU!
- No co zrobisz, jak nic nie zrobisz? Nie moja wina, że mieszkamy na jakiejś wsi.
- Zadzwońmy do trenera?
- Dobra, już dzwonię.
ROZMOWA Z TRENEREM
E : Dzień dobry trenerze.
T : Witam co się stało?
- Właśnie stoimy z Bogusią i czekamy na autobus, którego wciąż nie ma...
- To znaczy, że spóźnicie się na trening?
- YYyy.. no... chyba raczej tak.
- Okej, ale postarajcie się być jak najszybciej.
- Dobrze, oczywiście, jasne, do widzenia!
- Do widzenia!
PO ROZMOWIE
W oddali już widać było autobus, więc odetchnęłyśmy z ulgą. Szybko przywitałyśmy się za bardzo "miłym" panem kierowcą i usiadłyśmy "na tyłach". Po 20 minutach dojechałyśmy do miejsca docelowego (czyt. sali treningowej) i weszłyśmy po 21 stopniach do szatni, a gdy zobaczyłyśmy kto tam jest zamarłyśmy...
------------------------------------------------------------------------
Hej :D Chciałam was poinformować, że rozdziały będą pojawiać się kiedy tylko będą mogła i kiedy będę miała pomysł ;) Jeśli macie do mnie jakieś pytania, uwagi itp. piszcie w komentarzach. Kogo dziewczyny zobaczyły w szatni??? Jakieś sugestie lub podejrzenia? A i mam do was pytanie jak robić takie coś ze zdjęć ubrań?? Bo moje nie jest zbyt piękne i takie jakbym chciała (patrzcie początek rozdziału "ubrałam się") xD Zachęcam do pisania komentarzy :D
CZYTASZ = KOMENTUJESZ = MOTYWUJESZ ;)
Pozdrawiam Siatkowa :*
środa, 28 maja 2014
wtorek, 27 maja 2014
Prolog
Hej raczej komentarze od autorskie będę pisać pod rozdziałem, ale dzisiaj robię wyjątek i proszę was o zostawienie nawet kropki w komentarzu jeśli przeczytacie ;) i proszę o szczerą opinię :D A i przepraszam, że w opisach postaci napisałam o konkursie mieszanym w Kuusamo zamiast w Lillehammer xD
-----------------------------------------------------------------------
Patrzę na kalendarz, dzisiaj 6 listopad godzina 15:43. Gdy myślę nad projektem z przyrodę dzwoni mój telefon. Spodziewałam się telefonu od Uszki, Kamila, Taty, Mamy, ale zobaczyłam nieznany numer. Po chwili gapienia się w ekran postanawiam odebrać. W słuchawce słyszę :
- Dzień dobry! Z tej strony Łukasz Kruczek trener męskiej drużyny skoczków narciarskich. Czy dodzwoniłem się do Emilii Stoch?
- Tak to ja. W czym mogę pomóc? - odpowiedziałam kompletnie zdziwiona. Mój trener mówił mi na wczorajszym treningu, że jest pewna sprawa, ale nie on mi o tym powie lecz tego się nie spodziewałam.
- Ogólnie to w niczym, ale mam dla ciebie propozycję występu w konkursie drużynowym, mieszanym odbywającym się 6 grudnia w Lillehammer. Co ty na to?
- Jeśli to nie żart to... oczywiście!
- Okej czekałem na taką odpowiedź, a większość informacji przekaże ci twój trener. Do widzenia!
- Do widzenia!
Po odłożeniu telefonu na półkę zbiegłam po schodach i zaczęłam drzeć się na cały dom do mojej mamy :
- MAMA, MAMA!!! BĘDĘ WYSTĘPOWAĆ W KONKURSIE SKOKÓW!!!
- Nic nowego. Jakim znów? A tak w ogóle nie drzyj się jak stare prześcieradło, bo jeszcze słuch mam całkiem niezły.
- Ale to konkurs międzynarodowy, mieszany i w ogóle drużynowy!
- Emilio Stoch, proszę cię uspokój się przecież to tylko jeden konkurs, a tak w ogóle nie wiem czy to dobry pomysł żebyś tam jechała. W jakim terminie odbywa się?
- Ale co?
- Konkurs myśl, konkurs dziecko.
- Nie wiem dokładnie ogólnie to 6 grudnia oficjalny.
- Aha, no dobrze masz 18 lat, więc ty decydujesz.
- Miło, idę na górę...
Idąc po schodach przypomniałam sobie to wszystko co oni mówili o moich planach marzeniach... Nigdy we mnie nie wierzyli zawsze Kamil i Kamil! Kobieta do garów do dzieciaków, a nie do sportu! Więcej nic im nie powiem, bo i tak mają mnie gdzieś...
----------------------------------------------------------------
I mamy prolog ;) a tak w ogóle nie odpowiadam za niego xD Akcję mam przemyślaną dopiero od wyjazdu do Lillehammer, więc jadę na spontanie ;) Pozdrawiam Siatkowa :*
-----------------------------------------------------------------------
Patrzę na kalendarz, dzisiaj 6 listopad godzina 15:43. Gdy myślę nad projektem z przyrodę dzwoni mój telefon. Spodziewałam się telefonu od Uszki, Kamila, Taty, Mamy, ale zobaczyłam nieznany numer. Po chwili gapienia się w ekran postanawiam odebrać. W słuchawce słyszę :
- Dzień dobry! Z tej strony Łukasz Kruczek trener męskiej drużyny skoczków narciarskich. Czy dodzwoniłem się do Emilii Stoch?
- Tak to ja. W czym mogę pomóc? - odpowiedziałam kompletnie zdziwiona. Mój trener mówił mi na wczorajszym treningu, że jest pewna sprawa, ale nie on mi o tym powie lecz tego się nie spodziewałam.
- Ogólnie to w niczym, ale mam dla ciebie propozycję występu w konkursie drużynowym, mieszanym odbywającym się 6 grudnia w Lillehammer. Co ty na to?
- Jeśli to nie żart to... oczywiście!
- Okej czekałem na taką odpowiedź, a większość informacji przekaże ci twój trener. Do widzenia!
- Do widzenia!
Po odłożeniu telefonu na półkę zbiegłam po schodach i zaczęłam drzeć się na cały dom do mojej mamy :
- MAMA, MAMA!!! BĘDĘ WYSTĘPOWAĆ W KONKURSIE SKOKÓW!!!
- Nic nowego. Jakim znów? A tak w ogóle nie drzyj się jak stare prześcieradło, bo jeszcze słuch mam całkiem niezły.
- Ale to konkurs międzynarodowy, mieszany i w ogóle drużynowy!
- Emilio Stoch, proszę cię uspokój się przecież to tylko jeden konkurs, a tak w ogóle nie wiem czy to dobry pomysł żebyś tam jechała. W jakim terminie odbywa się?
- Ale co?
- Konkurs myśl, konkurs dziecko.
- Nie wiem dokładnie ogólnie to 6 grudnia oficjalny.
- Aha, no dobrze masz 18 lat, więc ty decydujesz.
- Miło, idę na górę...
Idąc po schodach przypomniałam sobie to wszystko co oni mówili o moich planach marzeniach... Nigdy we mnie nie wierzyli zawsze Kamil i Kamil! Kobieta do garów do dzieciaków, a nie do sportu! Więcej nic im nie powiem, bo i tak mają mnie gdzieś...
----------------------------------------------------------------
I mamy prolog ;) a tak w ogóle nie odpowiadam za niego xD Akcję mam przemyślaną dopiero od wyjazdu do Lillehammer, więc jadę na spontanie ;) Pozdrawiam Siatkowa :*
Bohaterowie opowiadania
Bogumiła Cicha - najlepsza przyjaciółka Emilii, również skoczkini narciarska i również ma 18 lat, jej nazwisko wcale nie odzwierciedla charakteru, przez znajomych nazywa Uszka lub po prostu Bogusia, uważa, że jej koleżanka jest w stanie wedrzeć się do świata męskich skoków, również skacze w konkursie drużynowym razem z Milką, Kamilem Stochem i Maćkiem Kotem. Pofarbowała swoje rude włosy na czerwono.
Maciej Kot - skoczek narciarski, przyjaciel Piotrka Żyły, dobry kolega Kamila Stocha, ma 21 lat (w opowiadaniu o rok młodszy niż w rzeczywistości), wbrew pozorom szalony i zabawny, występuje w konkursie drużynowym w Kuusamo, nie może sobie znaleźć odpowiedniej dziewczyny co jest jeszcze trudniejsze z powodu ojca chłopaka, który wiecznie mówi, że związek tylko niszczy karierę.
Kamil Stoch - brat Emilii Stoch, skoczek narciarski, 27 lat, zawsze ma na względzie dobro siostry, ale czasem przesadza, wesoły, ale najspokojniejszy z grupy polskich skoczków.
-------------------------------------------------------
Cześć! Oto bohaterowie mojego bloga ;) Każdego kto przeczyta proszę o zostawienie nawet kropki w komentarzu :D
Pozdrawiam SiatkowaLimcia :*
Cześć! Oto bohaterowie mojego bloga ;) Każdego kto przeczyta proszę o zostawienie nawet kropki w komentarzu :D
Pozdrawiam SiatkowaLimcia :*
Witam :D
Hej, witam na moim nowym i zarazem pierwszym blogu. Od dawna chciałam zacząć pisać, bo w głowie mam kilka pomysłów ;) Niedługo poznacie bohaterów bloga, niedługo powinien pojawić się również prolog :D
Pozdrawiam Siatkowa :*
Pozdrawiam Siatkowa :*
Subskrybuj:
Komentarze (Atom)




